Nasz Twitter STREFA POLITOLOGII - OD ABSOLWENTÓW DLA UCZNIÓW I STUDENTÓW
Nasz profil na Facebooku
STRONA GŁÓWNA
PSYCHOLOGIA
Działania twórcze
Projekt własnego przedsięwzięcia
Przywództwo i kierowanie zespołem
Technika negocjacji
Zarządzanie kadrami
Przywództwo w państwach totalitarnych XX wieku
Psychologia polityki
Decydowanie polityczne
Komunkowanie polityczne
Zarządzanie i komunikowanie społeczne
ETYKA I FILOZOFIA
Etyka
Filozofia
Historia myśli politycznej
Myśl polityczna
Współczesne idee polityczne
PAŃSTWO, PRAWO, POLITYKA
Współczesne systemy polityczne
System polityczny i prawny RP
Partie i systemy partyjne
Ruchy społeczne
Teoria administracji publicznej
Prawo administracyjne
Prawo europejskie
Fundusze pomocowe i strukturalne
Samorząd i wspólnoty lokalne
Polityka gospodarcza i społeczna
Teoria polityki
Socjologia polityki
Metodologia badań politologicznych
MIĘDZYNARODOWO
Międzynarodowe stosunki polityczne
Koncepcje współczesnych stosunków międzynarodowych
Międzynarodowe stosunki gospodarcze
Konflikty współczesnego świata
Relacje transatlantyckie
Organizacje międzynarodowe
Społeczeństwa obywatelskie Europy
Problemy narodowościowe w Europie
PRACE DYPLOMOWE
FORUM
KONTAKT
























































































































































































































































































































































































































RELACJE TRANSATLANTYCKIE

WYŻSZA SZKOŁA
HUMANISTYCZNO-EKONOMICZNA
W ŁODZI
WYDZIAŁ: Humanistyczny
KIERUNEK: Politologia
WOJCIECH KANIUKA

 PRZZEDMIOT
Relacje transatlantyckie

 ZADANIE I
Więzi transatlantyckie w pierwszych dekadach XXI wieku

Mianem więzi transatlantyckich określamy charakter, jak i również zbiór, stosunków między Ameryką Północną i Europą Zachodnią, które mają następujące, ściśle ze sobą związane, rodzaje: polityczne, ekonomiczne, militarne i kulturowe.

Relacjom transatlantyckim szczególną wartość przypisywano w czasie trwania zimnej wojny. Wtedy to tworzona była przeciwwaga dla państw Bloku Wschodniego, na którą składały się państwa Ameryki Północnej i Europy Zachodniej. W tym czasie Stany Zjednoczone Ameryki zajmowały pozycję hegemona w relacjach transatlantyckich. Instytucjonalnym wyrazem tego faktu stało się NATO.

Wraz z upadkiem komunizmu nastąpił proces powstawania i rozszerzania się Unii Europejskiej, której rola zaczęła wzrastać. W związku z tym faktem przewaga Ameryki Północnej w relacjach transatlantyckich zaczęła się zmniejszać na rzecz równego partnerstwa z krajami europejskimi.

W wyniku postępującego zjednoczenia i coraz silniejszej pozycji Europy, jej stosunki z Ameryką Północną ewoluowały, co odzwierciedliło nowe warunki. W wyniku przejścia podziału politycznego Europy do historii, a także faktu tworzenia przez Unię Europejską wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, staje się ona bardziej znaczącym podmiotem stosunków międzynarodowych.

W ramach NATO jego członkowie składają przyrzeczenie wzajemnej obrony w przypadku agresji na któregokolwiek z nich. Pierwotnie miało to zobowiązywać Amerykę Północną do obrony Europy Zachodniej, jednak zmieniło ono swój charakter po 11 września 2001 roku – od tego momentu europejscy sojusznicy i Kanada – adekwatnie do swoich możliwości – starają się pomagać Stanom Zjednoczonym i realizować swoje zadania w walce z międzynarodowym terroryzmem.

Północnoamerykańscy i europejscy sojusznicy NATO tworzą szeroką, transatlantycką wspólnotę, która obejmuje swoim zakresem kwestie polityczne, ekonomiczne i związane z bezpieczeństwem. Tworzą oni wspólnotę opartą na współzależności oraz wspólnych wartościach i interesach. Państwa należące do NATO współdziałają ze sobą i realizują wciąż rosnący program działań, który obejmuje tak różnorodne zagadnienia, jak zaprowadzenie pokoju w Europie Południowo-Wschodniej i stabilizacja nowych demokracji, aż po zapobieganie rozprzestrzenianiu się broni masowego rażenia.

Trzeba także powiedzieć, o pewnych różnicach między amerykańskimi i europejskimi partnerami stosunków transatlantyckich. Wynikały one przede wszystkim z faktu umacniania się Unii Europejskiej na arenie międzynarodowej. Kością niezgody był przede wszystkim fakt wygórowanej, według niektórych państw europejskich, pozycji Waszyngtonu. USA trudno było pogodzić się z utratą pozycji hegemona w Europie, natomiast samej Unii Europejskiej, jak i jej poszczególnym członkom, zależało na uzyskaniu pełnej samodzielności na arenie ogólnoświatowej.

Zakończenie kryzysu w stosunkach transatlantyckich było możliwe dzięki ewolucji, która nastąpiła w ostatnim roku pierwszej kadencji Busha. Była ona wyrażona przede wszystkim poprzez stopniowe odchodzenie od dominujących wcześniej tendencji unilaterystycznych, ponowne docenienie roli instytucji międzynarodowych (głównie ONZ i NATO) oraz poprzez działania na rzecz budowy poprawnych stosunków z Europą. Wyjście ze stanu napięcia w relacjach transatlantyckich leżało w interesie Europy, włącznie z Niemcami i Francją – głównymi europejskimi oponentami i krytykami Waszyngtonu.

G. W. Bush i jego administracja w sposób jednoznaczny poparli proces integracji europejskiej, odrzucając tym samym opinie części amerykańskich konserwatywnych środowisk, które w procesie politycznego jednoczenia się Europy w ramach Unii Europejskiej upatrują zagrożenie dla amerykańskich interesów. Poparcie to ma jednak charakter warunkowy – Ameryka chce silnej i zjednoczonej Europy, pod warunkiem jednak, że będzie ona jednocześnie partnerem USA. Pozostaje jeszcze kwestia tego, na ile, w opinii Waszyngtonu, odrodzony sojusz atlantycki ma być sojuszem dwóch mniej lub bardziej równorzędnych partnerów. Według bardzo wielu amerykańskich polityków i ekspertów amerykańsko-europejskie partnerstwo powinno mieć charakter asymetryczny – z przewagą USA, jako jedynego globalnego mocarstwa.

Unia Europejska pragnie zachowania transatlantyckiej wspólnoty. Wewnątrz Wspólnoty występują jednak różnice zdań odnośnie przyszłego zakresu i charakteru. Nie wiadomo, czy Unia Europejska ma stworzyć z Ameryką ścisłe i stałe partnerstwo, aby wspólnie przeciwstawiać się głównym międzynarodowym wyzwaniom, czy też ma to być „partnerstwo á lá carte”1, które zakłada współpracę obu podmiotów tylko jedynie w wybranych kwestiach.

1. Paszowski T., „Ameryka i Europa – od zakończenia sporu do partnerstwa?”, Centrum Studiów Międzynarodowych, s. 2, http://www.csm.org.pl/pl/files/raporty/2005/rap_i_an_0505.pdf, stan na dzień: 27.04.2007

Dobra atmosfera w relacjach transatlantyckich ma szansę istnieć wówczas wtedy, gdy Stanom Zjednoczonym i Europie uda się osiągnąć zbliżenie stanowisk w odniesieniu do chociażby części aktualnych międzynarodowych problemów i wyzwań. Dwie kwestie są szczególnie ważne dla przyszłości wzajemnych stosunków: sprawa irańskiego programu atomowego oraz problem zniesienia przez Unię Europejską zakazu dostaw sprzętu wojskowego do Chin.

Jeden z najważniejszych obszarów, jaki może wystąpić w ścisłej współpracy Ameryki i Unii Europejskiej to stabilizacja i stopniowa demokratyzacja potencjalnie zapalnych regionów świata. Tego typu współpraca może być szczególnie intensywna w Afryce Północnej, na Bliskim Wschodzie oraz w krajach byłego ZSRR – obszarach znajdujących się w geograficznym sąsiedztwie Unii Europejskiej i jednocześnie ważnych z punktu widzenia Stanów Zjednoczonych.

Wizyta prezydenta G.W. Busha w Brukseli i Moguncji doprowadziła do zakończenia trwającego dwa lata stanu napięcia w stosunkach transatlantyckich. Trudno jednak przewidzieć, czy współpraca ta będzie miała charakter kompleksowy, czy też obejmie ona tylko określone obszary. Zależeć to będzie na pewno od tego, czy Ameryce i Europie, które posiadają zasadniczo podobne długofalowe cele w polityce międzynarodowej, uda się wypracować wspólne strategie, które będą służyć ich realizacji. Obecnie ważne jest to, że dialog transatlantycki w odniesieniu do wielu międzynarodowych wyzwań już się rozpoczął, a nawet zaczął przynosić pierwsze pozytywne efekty.

Wspólna polityka Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej wobec obszaru postradzieckiego wpisywałaby się doskonale w bardzo ciekawą, szerszą wizję stosunków transatlantyckich. Nowe transatlantyckie partnerstwo powinno być oparte na współpracy USA i Unii Europejskiej w stabilizacji i transformacji obszarów granicznych z UE od południa i wschodu – Afryki Północnej, Bliskiego Wschodu, Bałkanów oraz krajów Wspólnoty Niepodległych Państw.

Na dzień dzisiejszy relacje transatlantyckie zdają się mieć nieco ideowy charakter. Zrzeszają one państwa nie według klucza aksjologicznego, a imperatywnego. Państwa te walczą wspólnie z kimś, z czymś lub o coś. W stosunkach transatlantyckich silniejszą pozycję posiada i będzie posiadała Ameryka Północna – z pozycją lidera zajmowaną przez Stany Zjednoczone. Unia Europejska będzie dążyć do wzmocnienia swojej pozycji, jednak niejednokrotnie przeszkodą okażą się z pewnością tutaj wewnętrzne antagonizmy. Dodatkowo zostanie zerwany, najprawdopodobniej, tradycyjny model Ameryka Północna – Europa Zachodnia i do stosunków transatlantyckich zaczną dołączać się kolejne państwa – niekoniecznie wywodzące się z „zachodniego pnia aksjologicznego”.

Bibliografia:

1. Paszowski T., „Ameryka i Europa – od zakończenia sporu do partnerstwa?”, Centrum Studiów Międzynarodowych, s. 2, http://www.csm.org.pl/pl/files/raporty/2005/rap_i_an_0505.pdf, stan na dzień: 27.04.2007

2. „NATO w XXI wieku” – North Atlantic Treaty Organisation – Official Homepage – http://www.nato.int/docu/21-cent/21st_pol.pdf , stan na dzień: 27.04.2007”

WYŻSZA SZKOŁA
HUMANISTYCZNO-EKONOMICZNA
W ŁODZI
WYDZIAŁ: Humanistyczny
KIERUNEK: Politologia
WOJCIECH KANIUKA

 PRZZEDMIOT
Relacje transatlantyckie

 ZADANIE II
Rola i znaczenie stosunków transatlantyckich we współczesnym świecie
Europa w okresie pozimnowojennym pozostała priorytetowym obszarem dla bezpieczeństwa USA, natomiast sojusznicze związki Waszyngtonu ze starym kontynentem stanowią w dalszym ciągu fundament europejskiej i eurazjatyckiej polityki Stanów Zjednoczonych. Zakończenie „zimnej wojny” umocniło amerykański establishment w przekonaniu, iż w nowym układzie sił na arenie międzynarodowej jedynie Europa może być partnerem USA w skali globalnej oraz że podejmując się takich obowiązków będzie ona musiała wziąć na siebie większe obowiązki i większą odpowiedzialność.

Po obu stronach Atlantyku panuje przekonanie, że o charakterze transatlantyckiej wspólnoty i intensywności więzów, które łączą Stany Zjednoczone z ich europejskimi sojusznikami decyduje wspólnota ideałów i wartości czy zbieżność długofalowych interesów w dziedzinie polityki, gospodarki i bezpieczeństwa. Bardzo ważną rolę odgrywa tutaj świadomość, że dzięki współdziałaniu obu stronom łatwiej jest osiągnąć cele dla nich ważne, w tym także wspólne. Występowała także obawa, by w razie rozpadu transatlantyckiego partnerstwa nie pojawiły się rozbieżności, które mogą przerodzić się w szkodliwe dla obu stron konflikty. Wśród amerykańskich i europejskich społeczeństw poparcie dla idei partnerstwa transatlantyckiego ma powszechny i stabilny charakter.

„Pod koniec lat 90. coraz większej dynamiki nabierały procesy przyczyniające się do osłabienia więzów transatlantyckich. Ich źródłem po stronie Stanów Zjednoczonych była rosnąca skłonność do działań jednostronnych. Wynikała ona z przekonania, że USA z racji osiągniętej pozycji jedynego supermocarstwa oraz przypisywanej im przez społeczność międzynarodową roli stabilizatora ładu światowego, winny dysponować znacznie większą swobodą działania niż pozostali aktorzy na scenie globalnej. Po stronie europejskiej istotne znaczenie miało przyśpieszenie procesów integracyjnych – wejście w życie wspólnej waluty, przyjęcie nowych członków do UE oraz mozolne kształtowanie wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Zjawiska te były umacniane przez dążenia Unii Europejskiej do uzyskania większej samodzielności, również w stosunkach transatlantyckich. Niemałą rolę odegrała także rywalizacja wśród państw unijnych o wpływ na politykę międzynarodową UE”1.

1. Stachura J., „Meandry europejskiej polityki Stanów Zjednoczonych”, s. http://www.ce.uw.edu.pl/wydawnictwo/Kwart_2004_3/2-art-stachura(2).pdf stan na dzień: 21.05.2007

W czasie rządów administracji G. W. Busha uległ znaczne przyśpieszeniu proces pogarszania się stosunków transatlantyckich. Przyczyną różnicy zdań między Ameryką a Europą była kwestia międzynarodowej interwencji w Iraku. „Rozbieżności przejawiają się przede wszystkim w odmiennym podejściu do niektórych ważnych problemów międzynarodowych i sposobów ich rozwiązywania. W znacznej mierze wynikają one z braku dostatecznej kompatybilności między zmieniającą się formułą amerykańskiego przywództwa, które ulega rewizji wraz ze zmianami strategii bezpieczeństwa narodowego a aspiracjami i potencjalnymi możliwościami UE oraz ambicjami jej niektórych członków”2.

2. J.W. http://www.ce.uw.edu.pl/wydawnictwo/Kwart_2004_3/2-art-stachura(2).pdf stan na dzień: 21.05.2007

Wspomniane rozbieżności stanowią przyczynę oddalania się od siebie państw położonych po obu stronach Atlantyku, pomimo oddziaływania w sposób jednoczesny czynników, które – podobnie jak pół wieku temu – przyczyniają się do zacieśnienia relacji transatlantyckich dzięki wspólnocie wartości o charakterze cywilizacyjnym, zbieżności długofalowych interesów politycznych i w dziedzinie bezpieczeństwa, rozbudowywanej infrastrukturze kontaktów w wielu dziedzinach oraz postępującemu nieprzerwanie procesowi integracji gospodarczej.

Kluczowe znaczenie wśród wielu różnorodnych czynników, które wywierają wpływ na stan stosunków transatlantyckich ma ewolucja amerykańskiej strategii stosunków z zagranicą, „Mimo krytyki, jaką wśród części amerykańskiego establishmentu wywołuje polityka zagraniczna administracji George’a W. Busha, jest ona w znacznej mierze odzwierciedleniem ponadpartyjnego konsensusu, ukształtowanego w okresie postzimnowojennym”3.

3. J.W. http://www.ce.uw.edu.pl/wydawnictwo/Kwart_2004_3/2-art-stachura(2).pdf stan na dzień: 21.05.2007

Wspomniany kontekst dotyczy miejsca i roli Stanów Zjednoczonych na świecie oraz priorytetów w stosunkach zagranicznych, a szczególnie w następujących kwestiach:
- celem USA powinno być przekształcenie globalnego porządku przy jednoczesnym umocnieniu dominacji Ameryki, ponieważ w grę nie wchodzi ani ograniczenie zaangażowania Stanów Zjednoczonych na arenie globalnej, ani tym bardziej izolacjonizm,
- podstawą nowego porządku świata, który powinien mieć jednocześnie otwarty i zintegrowany charakter, winno być upowszechnienie demokracji, wolności i gospodarki rynkowej,
- globalne przywództwo Stanów Zjednoczonych jest niezbędne, a jego przejawem powinna być amerykańska obecność wojskowa we wszystkich ważnych pod względem strategicznym regionach świata,
- warunkiem utrzymania przywódczej pozycji USA jest umocnienie amerykańskiej supremacji militarnej w skali globalnej, a wzrost wydatków na obronę jest popierany zarówno przez republikanów, jak i demokratów.

Bardzo ważnym czynnikiem mającym wpływ na współczesny charakter stosunków transatlantyckich jest walka z międzynarodowym terroryzmem. 11 września 2001 roku i związany z nim szok początkowo zbliżył do siebie państwa po obu stronach Atlantyku. W Europie dominowało poczucie solidarności i gotowości udzielenia pomocy, natomiast po stronie amerykańskiej – świadomość, iż w walce z terroryzmem Stany Zjednoczone potrzebują międzynarodowej współpracy i to w bardzo szerokim zakresie. Po zamachu Amerykanom została w sposób natychmiastowy zaoferowana pomoc przez europejskich (i nie tylko) sojuszników, którzy powołali się przy tym na artykuł 5 Traktatu Waszyngtońskiego.

Unia Europejska również udzieliła Stanom bezwarunkowego i wszechstronnego poparcia. Stronę europejską zaskoczyła natomiast postawa Amerykanów, którzy nie byli zainteresowani ani zorganizowaniem antyterrorystycznej koalicji pod egidą ONZ, ani nadaniem swojej kampanii formuły akcji Sojuszu Północnoatlantyckiego. Zdecydowali się oni za to na utworzenie koalicji ad hoc o luźnej formule, która została oparta na kontaktach bilateralnych z konkretnym państwem, z którym współpraca jest w danym przypadku potrzebna.

W obliczu zagrożenia terroryzmem transatlantycka solidarność uległa osłabieniu na początku 2002 roku, gdy w orędziu o stanie państwa prezydent Bush postawił znak równości między organizacjami terrorystycznymi, które określił mianem „osi zła” – Korea Północna, Iran i Irak – oskarżając je o dążenie do posiadania broni masowej zagłady. Państwa zachodnioeuropejskie zaniepokoiły się amerykańską gotowością do podjęcia działań w celu likwidacji reżimów sprawujących władzę w krajach „osi zła”, a szczególnie przygotowania do interwencji w Iraku.

„Kwestia poparcia interwencji antyirackiej przez sojuszników stała się testem dla polityki ekipy Busha wobec Europy, przywódczych zdolności Białego Domu, spójności Sojuszu Północnoatlantyckiego oraz gotowości europejskich sojuszników do działania poza terytoriami państw członkowskich”4.

4. J.W. http://www.ce.uw.edu.pl/wydawnictwo/Kwart_2004_3/2-art-stachura(2).pdf stan na dzień: 21.05.2007

Najtrudniejszy problem w stosunkach transatlantyckich to ograniczenie negatywnego wpływu, który wywierany jest przez bieżące problemy polityczne, wywołujące przejściowe animozje i napięcia między krajami po obu stronach Atlantyku. Przyczynia się to do pogarszania klimatu, sprzyja narastaniu sceptycyzmu i nieufności co do perspektyw transatlantyckiego współdziałania. Powoduje to w konsekwencji, że współpraca zdaje się niebezpiecznie dryfować ku wzajemnemu zobojętnieniu, a nawet można tu mówić o pewnej niechęci. Poczucie wspólnoty interesów i świadomość ważności partnera są prawdopodobnie mniejsze po stronie amerykańskiej niż europejskiej. Jest to wynikiem dążenia do umocnienia supremacji USA nad resztą świata i związanej z nią skłonności do traktowania UE jako drugorzędnego partnera, bądź nawet potencjalnego rywala. Bez wątpienia dotychczasowa formuła stosunków transatlantyckich uległa wyczerpaniu, że wywodzące się z czasów „zimnej wojny” ich postawy, jeżeli nie ulegną systematycznej degradacji, będą wymagać modyfikacji.

Jednakże problem stanowi tutaj brak jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, jakie cele powinny przyświecać transatlantyckiemu partnerstwu w zmienionej sytuacji, która z jednej strony ukształtowana przez amerykańską dominację, a z drugiej – zagrożenie terroryzmem. Po stronie amerykańskiej dominuje pogląd, że obok stabilizacji i integracji przestrzeni euroatlantyckiej takim celem powinno być zaangażowanie się w odbudowę „Większego Bliskiego Wschodu”. Do zrealizowania tego imperatywu potrzebne są długofalowe i skoordynowane działania wobec Iraku, Iranu, konfliktu izraelsko-palestyńskiego oraz kompleksowe wysiłki na rzecz politycznej i gospodarczej transformacji regionu. Współdziałanie tego typu w połączeniu z dotychczasową współpracą w dziedzinie walki z terroryzmem i proliferacją broni masowej zagłady daje szansę na przełamanie impasu w stosunkach transatlantyckich. Proporcja ta jest na rękę administracji Busha, która przygotowuje zakrojoną na dużą skalę interwencję obliczoną na wsparcie procesów transformacji politycznej, ekonomicznej i kulturowej „Większego Bliskiego Wschodu”. Biały Dom liczy na współdziałanie z Unią Europejską przy tej realizacji.

Nowa formuła partnerstwa transatlantyckiego kształtowana jest pod naciskiem bieżących zadań i konkretnych potrzeb, które wynikają z rozwoju wydarzeń na scenie międzynarodowej przy jednoczesnym dążeniu do zachowania jedności (lub chociaż jej pozorów) oraz pogłębianiu się podziałów wśród państw europejskich na tle ich gotowości do współdziałania z Amerykanami w konkretnych sprawach. Pragmatyzm takiego podejścia czyni stosunki transatlantyckie zależnymi od koniunktury politycznej i przez to mniej stabilnymi, z kolei zostaje nierozwiązany problem, jak Stany Zjednoczone mają sprawować przywództwo w sytuacji, gdy Unia Europejska i jej członkowie chcą być traktowani, jak równorzędni partnerzy.
Bibliografia:

1. Stachura J., „Meandry europejskiej polityki Stanów Zjednoczonych”, s. http://www.ce.uw.edu.pl/wydawnictwo/Kwart_2004_3/2-art-stachura(2).pdf stan na dzień: 21.05.2007

WYŻSZA SZKOŁA
HUMANISTYCZNO-EKONOMICZNA
W ŁODZI
WYDZIAŁ: Humanistyczny
KIERUNEK: Politologia
WOJCIECH KANIUKA

 PRZZEDMIOT
Relacje transatlantyckie


 
ZADANIE II
I
Miejsce Polski w stosunkach transatlantyckich
Przez blisko ponad czterdzieści lat Polska była izolowana od świata zachodniego, co wynikało z „objęcia” nas przez „wielkiego brata” ze Wschodu, czyli mieliśmy tutaj do czynienie z izolowaniem naszego państwa od zachodnich – a w tym, rzecz jasna, transatlantyckich – podmiotów sceny międzynarodowej. Upadek komunizmu i świata bipolarnego otworzył dla naszego państwa nowe horyzonty, ale także postawił przed nami nowe zadania i wyzwania, których musieliśmy się podjąć, a właściwie nadal musimy to robić, gdyż tego typu wyzwań z upływem czasu jest w zasadzie coraz więcej i za każdym razem wymagają one od nas coraz ambitniejszego uczestnictwa.

Instytucjonalnym wyrazem takiego położenia naszego kraju jest członkostwo Polski w Sojuszu Północnoatlantyckim oraz Unii Europejskiej. Niejako obok, a w zasadzie także w aspekcie naszego członkostwa w NATO, pojawia się kwestia relacji naszego państwa ze światowym mocarstwem, jakim są Stany Zjednoczone Ameryki. Jak wiadomo, między Ameryką a Europą dochodzi bardzo często do różnego rodzaju antagonizmów, w związku z czym należy zastanowić się, jakie miejsce w tych relacjach zajmuje Polska i jak ona na tym – mówiąc potocznie – wychodzi.

Od 1989 roku jednym z trzech najważniejszych celów polskiej polityki zagranicznej jest umacnianie bezpieczeństwa narodowego w ramach nowego systemu bezpieczeństwa międzynarodowego w Europie, który jest oparty na twardych (militarnych) gwarancjach bezpieczeństwa, jakie są stwarzane przez Sojusz Północnoatlantycki, uzupełnianych przez inne instrumenty, które tworzone są przez system współdziałających instytucji europejskich  w myśl koncepcji interlocking institutions, zapisanej w dokumentach NATO ze szczytu rzymskiego z listopada 1991 roku. Tego typu wybór polityczny, jaki dokonała Polska oznacza, że najważniejszą instytucją jest NATO, a pozostałe – czyli Unia Europejska, OBWE, Rada Europy, ugrupowania subregionalne – spełniają rolę uzupełniającą i mają wspomagać środkami politycznymi, ekonomicznymi i innymi umacnianie bezpieczeństwa na naszym kontynencie.

Przy wyborze integracji Polska postrzegała Zachód jako zwarty system, który wydawał się jej niemal monolityczny. Jednak już pierwsza połowa lat dziewięćdziesiątych przyniosła ze sobą wyraźne spory w łonie NATO na temat transformacji wewnętrznej oraz o koncepcję Europejskiej Tożsamości Bezpieczeństwa i Obrony (ESDI), a także powtarzające się napięcie między Unią Europejską a USA w sprawach ekonomicznych i innych, które wynikły z ambicji i rywalizacji obu tych podmiotów międzynarodowych.

Polska, kiedy podejmowała w roku 1992 starania o przystąpienie do NATO, widziała w Sojuszu tzw. twarde gwarancje bezpieczeństwa, które ma zapewniać obecność wojskowa USA w Europie. Starania o wejście do NATO zakończyły się sukcesem i 12 marca 1999 roku Polska, wraz z Węgrami i Republiką Czeską, stała się członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego.

„Natomiast Polska sceptycznie odniosła się do możliwości znalezienia oparcia w zachodnioeuropejskiej strukturze bezpieczeństwa, która pozbawiona byłaby komponentu polityczno-wojskowej obecności USA. Z doświadczeń okresu międzywojennego wynika bowiem, że powiązania sojusznicze z Francją i Wielką Brytanią nie stanowiły skutecznych gwarancji bezpieczeństwa Polski. W Polsce brak jest zatem wiary w możliwość zbudowania przez Europę Zachodnią autonomicznego systemu bezpieczeństwa, w którym nie uczestniczyłyby Stany Zjednoczone. Dlatego m.in. Polska nie postrzegała Unii Zachodnioeuropejskiej (UZE) jako alternatywnej opcji w swojej polityce bezpieczeństwa”1.

1.  „Polska polityka bezpieczeństwa miedzy atlantyzmem i europeizmem” – http://www.uclm.es/lamusa/ver_articulo.asp?articulo=147&lengua=pl, stan na dzień: 25.05.2007

Unia Europejska realizuje tymczasem najbardziej szeroki program integracji, która nie tylko obejmuje kwestie ekonomiczne i społeczne, lecz stworzyła także własne mechanizmy bezpieczeństwa grupowego, w ramach Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa, które od 1999 roku uzupełniane są o Europejską Politykę Bezpieczeństwa i Obrony (EPBiO). Dzięki temu Unia Europejska jest dynamicznym i rokującym duże nadzieje ugrupowaniem międzynarodowym, które posiada ambicje stania się wszechstronnym uczestnikiem stosunków międzynarodowych. Dosyć istotną rzeczą jest niezbędna dla Polski koincydencja dwóch faktów: przystąpienia wiosną 1999 roku Polski do NATO i proklamowanie przez UE polityki obronnej w formule EPBiO.

Polska nie była od początku entuzjastką EPBiO. Spowodowane jest to tym, że ceni ona sobie współdziałanie z NATO i uważa, że najważniejsze dla naszego i europejskiego bezpieczeństwa jest więź transatlantycka. Nasz kraj po zamachach z 11 września 2001 roku skoncentrował się na wspieraniu USA, które zostały uznane za naszego głównego sojusznika, w tworzeniu koalicji antyterrorystycznej i na wzmacnianiu NATO. W związku z tym wsparcie dla EPBiO – które Warszawa wyraziła dopiero w maju 2001 roku – pozostało jedynie pustą deklaracją.

Wraz ze zbliżaniem się członkostwa w UE nastąpiło złagodzenie polskiej krytyki i jej niechętnej postawy, jednak nasze państwo nie wniosło dotychczas żadnego istotnego wkładu w rozwój EPBiO, natomiast w zamian wśród polskich polityków daje się ciągle słyszeć tezę, że polityka bezpieczeństwa i obrony Unii Europejskiej powinna być skorelowana z NATO i nakierowana na utrzymanie i wzmacnianie więzi transatlantyckiej.

Nasz kraj zalicza się do sceptyków idei EPBiO, a ukazywane przez nas publiczne wyrazy zainteresowania rozwojem tej polityki nie mogą być traktowane jako wiarygodne po tym, jak w wielu istotnych kwestiach kształtowania bezpieczeństwa międzynarodowego udzieliliśmy bezwarunkowego poparcia Stanom Zjednoczonym, które ostentacyjnie wręcz kilkakrotnie zignorowały czołowe kraje Unii Europejskiej.

„Z tego nie wynikają dobre prognozy dla aktywnego udziału Polski w realizacji unijnej EPBiO. Potrzeba przede wszystkim generalnej poprawy w stosunkach między Waszyngtonem a Brukselą, w tym przede wszystkim powrotu USA do polityki lojalnego współdziałania ze wszystkimi europejskimi sojusznikami należącymi do NATO i Unii Europejskiej. W tej sytuacji Warszawa powinna wybrać pragmatyczne podejście polegające na włączaniu się do wszystkich przedsięwzięć unijnych, tak w zakresie budowania zasobów dla EPBiO, jak i do operacji pokojowych, w prowadzeniu których ma ponad 50-letnie doświadczenie”2.

2. J.W. http://www.uclm.es/lamusa/ver_articulo.asp?articulo=147&lengua=pl, stan na dzień: 25.05.2007

Mimo generalnie niechętnego stanowiska wobec EPBiO, Polska w ograniczonym zakresie włącza się do misji petersberskich, które prowadzone są przez Unię Europejską od 2003 roku. Nasi policjanci uczestniczą w operacji policyjnej w Bośni i Hercegowinie (EUPOL), w Macedonii („Proxima”), natomiast kilkunastu oficerów uczestniczyło w misji wojskowej w Macedonii (operacja „Concordia”). Dotychczas największą operację wojskową UE przeprowadziła od początku grudnia 2004 roku w Bośni i Hercegowinie (EUFOR – „Althea), w której uczestniczy 275 polskich żołnierzy. W przypadku stworzenia „grup bojowych” UE, Polska – jako kraj, który ma doświadczenie w wielu wojskowych misjach pokojowych – ma szansę bycia włączonym do takich operacji unijnych. Warszawa zadeklarowała ku temu wolę w kwietniu 2004 roku.

Należy ogólnie stwierdzić, że pomimo zgłaszanych na Konferencji Międzyrządowej 2003/2004 zastrzeżeń Polska dopasowała się jednak do Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa UE, w tym stara się być również współtwórcą unijnej polityki obronnej. Warszawa krępuje jednak to zaangażowanie poprzez preferowanie utrzymania najbliższych stosunków polityczno-wojskowych ze Stanami Zjednoczonymi. Przyczynia się to do tego, że dalszy udział Polski w rozwijaniu EPBiO będzie zależał od przyszłego rozwoju stosunków transatlantyckich. W związku z tym polska polityka zagraniczna, w tym bezpieczeństwa, nadal opierać się będzie na dylemacie wyboru pomiędzy atlantyzmem i europeizmem.

Warto jeszcze na koniec zacytować Aleksandra Smolara: „Konflikty między USA i Unią Europejską są czasami realne i poważne, czasem marginalne czy wręcz wyimaginowane, ich znaczenie dla przyszłości i spójności sojuszu atlantyckiego daleko przesadzone. I na pewno nie jest w interesie Polski ich pogłębianie. Polska jest żywotnie zainteresowana zarówno w pogłębianiu integracji europejskiej – chociaż można wyczuć istotne różnice w postulowanym charakterze tego procesu – jak i utrzymaniu i umocnieniu więzi transatlantyckiej. Chociaż przy głębszej dyskusji zapewne bardziej jeszcze wyraziste byłyby różnice w ocenie miejsca i roli autonomicznego, europejskiego systemu obrony, czy szerzej: niezależnej roli integrującej się Europy jako podmiotu międzynarodowego”3.

3. „Polska między Europą a Stanami Zjednoczonymi” – http://www.batory.org.pl/ftp/program/forum/pmeausa.pdf, stan na dzień: 25.05.2007

Polska jest dziś poniekąd „języczkiem uwagi” w relacjach transatlantyckich. Jako członek Unii Europejskiej prowadzimy dość śmiałą politykę ze Stanami Zjednoczonymi, na co kraje Wspólnoty patrzą dość niechętnym okiem. Polska będzie musiała w przyszłości albo pozostać w roli „konia trojańskiego” w stosunku do Europy i dalej iść u boku Waszyngtonu, albo wprowadzić pewien dystans w tych relacjach na rzecz większego zaangażowania się w politykę europejską – chodzi tutaj szczególnie o Wspólną Politykę Zagraniczną Unii Europejskiej.

Istnieje jeszcze jeden – bardziej optymistyczny – scenariusz, gdzie Polska mogłaby być łącznikiem między USA a UE – na zasadzie reprezentanta Unii – do tego jednak potrzebni nam są odpowiednio wykwalifikowani ludzie na odpowiednich stanowiskach. W przypadku fiaska scenariusze trzeciego, bardziej jednak korzystniejszy będzie dla nas wariant drugi.

Jedno jest pewne. Polska ma dość ciekawą pozycję w relacjach transatlantyckich i powinna umiejętnie ją wykorzystać. Pozycja ta jest bardzo ważna nie tylko w polityce zachodniej naszego kraju, ale także – a może przede wszystkim – wschodniej, myślę tu oczywiście głównie o nienajlepszych naszych relacjach z Rosją i Białorusią, choć nasza polityka wobec Ukrainy jest także tutaj bardzo istotna. 
Bibliografia:

1. „Polska polityka bezpieczeństwa miedzy atlantyzmem i europeizmem” – http://www.uclm.es/lamusa/ver_articulo.asp?articulo=147&lengua=pl, stan na dzień: 25.05.2007

2. „Polska między Europą a Stanami Zjednoczonymi” – http://www.batory.org.pl/ftp/program/forum/pmeausa.pdf, stan na dzień: 25.05.2007

CZEKAMNA WASZE PRACE.

POLECAM:
1MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ
E-KOREPETYCJE
Wojciexh Kaniuka - Strefa Słowa
E-KOREPETYCJE
Wojciexh Kaniuka - Strefa Słowa
1MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ
E-KOREPETYCJE
Wojciexh Kaniuka - Strefa Słowa
E-KOREPETYCJE
Wojciexh Kaniuka - Strefa Słowa
1MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ
E-KOREPETYCJE
Wojciexh Kaniuka - Strefa Słowa
E-KOREPETYCJE
Wojciexh Kaniuka - Strefa Słowa
1MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ
E-KOREPETYCJE
Wojciexh Kaniuka - Strefa Słowa
E-KOREPETYCJE
Wojciexh Kaniuka - Strefa Słowa
E-KOREPETYCJE
Wojciexh Kaniuka - Strefa Słowa
E-KOREPETYCJE
Wojciexh Kaniuka - Strefa Słowa
1MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ
E-KOREPETYCJE
Wojciexh Kaniuka - Strefa Słowa
Wykonanie i Administracja Serwisu: Wojciech Kaniuka - Autopromocja