Nasz Twitter STREFA POLITOLOGII - OD ABSOLWENTÓW DLA UCZNIÓW I STUDENTÓW
Nasz profil na Facebooku
STRONA GŁÓWNA
PSYCHOLOGIA
Działania twórcze
Projekt własnego przedsięwzięcia
Przywództwo i kierowanie zespołem
Technika negocjacji
Zarządzanie kadrami
Przywództwo w państwach totalitarnych XX wieku
Psychologia polityki
Decydowanie polityczne
Komunkowanie polityczne
Zarządzanie i komunikowanie społeczne
ETYKA I FILOZOFIA
Etyka
Filozofia
Historia myśli politycznej
Myśl polityczna
Współczesne idee polityczne
PAŃSTWO, PRAWO, POLITYKA
Współczesne systemy polityczne
System polityczny i prawny RP
Partie i systemy partyjne
Ruchy społeczne
Teoria administracji publicznej
Prawo administracyjne
Prawo europejskie
Fundusze pomocowe i strukturalne
Samorząd i wspólnoty lokalne
Polityka gospodarcza i społeczna
Teoria polityki
Socjologia polityki
Metodologia badań politologicznych
MIĘDZYNARODOWO
Międzynarodowe stosunki polityczne
Koncepcje współczesnych stosunków międzynarodowych
Międzynarodowe stosunki gospodarcze
Konflikty współczesnego świata
Relacje transatlantyckie
Organizacje międzynarodowe
Społeczeństwa obywatelskie Europy
Problemy narodowościowe w Europie
PRACE DYPLOMOWE
FORUM
KONTAKT






























































































































































































































































































































































































































KONFLIKTY WSPÓŁCZESNEGO ŚWIATA

WYŻSZA SZKOŁA
HUMANISTYCZNO-EKONOMICZNA
W ŁODZI
WYDZIAŁ: Humanistyczny
KIERUNEK: Politologia
WOJCIECH KANIUKA

 PRZZEDMIOT
Konfikty współczednego świata

 Zadanie I
Geneza konfliktu na Cyprze i szanse na jego rozwiązanie

Do roku 1830 nie istniały w zasadzie żadne napięcia między greckimi a tureckimi mieszkańcami Cypru. Dopiero osłabienie międzynarodowej pozycji Turcji oraz powstanie niepodległego państwa greckiego przyczyniły się do powstania idei „Wielkiej Grecji”. Zakładała ona zjednoczenie wszystkich ziem zamieszkałych przez mieszkańców Hellady. Dotyczyła także Cypru i objawiła się w postaci enosis, czyli koncepcji przyłączenia wyspy do Grecji.

Nadzieje wśród Greków na przyłączenie Cypru wzbudziło przejęcie wyspy w 1878 roku przez administrację brytyjską. Rząd Wielkiej Brytanii miał jednak na uwadze geostrategiczne znaczenie wyspy. Władanie Cyprem położonym w newralgicznym punkcie świata, na styku trzech kontynentów: Azji, Europy i Afryki, pozwalało Brytyjczykom na kontrolowanie strategicznie ważnych obszarów Bliskiego Wschodu, zwłaszcza Kanału Sueskiego, który otwierał drogę na Ocean Indyjski. Na wyspie została wprowadzona dla Greków i Turków odrębna administracja oraz szkolnictwo i sądownictwo rozgraniczające obie grupy etniczne. Nie wywołało to jednak w dalszym ciągu żadnych antagonizmów.

W celu uzyskania poparcia Grecji dla działań na Półwyspie Bałkańskim Wielka Brytania wielokrotnie zwodziła to państwo obietnicami przyłączenia do niego Cypru.

Wraz z zakończeniem II wojny światowej cypryjscy Grecy ponownie obrali sobie za cel polityczny realizację idei enosis. W 1950 roku przywódcą ruchu dążącego do obalenia władzy brytyjskiej i przyłączenia wyspy do Grecji został będący głową cypryjskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego arcybiskup Makarios. W styczniu tegoż roku zorganizował on referendum, w którym 95% Greków cypryjskich opowiedziało się za przyłączeniem do Grecji. Wyniki referendum nie zostały uznane przez Wielką Brytanię, w wyniku czego od 1955 roku na wyspie zaczęła działać EOKA – czyli Cypryjska Organizacja Wyzwolenia Narodowego.

Najważniejszym celem Organizacji było prowadzenie partyzanckiej walki zbrojnej i akcji sabotażowych przeciwko kolonistom z Wielkiej Brytanii. Jej dowódcą został generał Jeroios Grivas.

Wielokrotnie były podejmowane próby osłabienia nasilającego się oporu Greków cypryjskich. Została wysunięta propozycja nadania Cyprowi konstytucji, dzięki której władza spoczywać miałaby w rękach brytyjskich, natomiast obie społeczności uzyskałyby pewną formę autonomii. Propozycje te zostały odrzucone przez Greków, gdyż domagali się oni prawa samostanowienia, co automatycznie oznaczałoby unię Cypru z Grecją.

W związku z nieskutecznością metod politycznych, administracja brytyjska sięgnęła po inne sposoby, które miały decydujący wpływ na przyszłe stosunki między grecką i turecką społecznością wyspy. Brytyjczycy zwalniali Greków cypryjskich ze stanowisk w administracji i policji po to, ażeby zatrudnić w ich miejsce cypryjskich Turków. Turcy, którzy służyli w policji byli kierowani do przeprowadzania akcji pacyfikacyjnych przeciwko organizacji EOKA i wspierającej ją społeczności greckiej. Ofiarami krwawych walk byli nie tylko Grecy, ale także i Turcy, co przyczyniło się do powstania wzajemnej nienawiści pomiędzy dwiema społecznościami, które żyły do tej pory w przyjaźni.

„W ten sposób Turcy cypryjscy, którzy dotychczas byli tylko obserwatorami zmagań greckiej ludności wyspy z Brytyjczykami, zostali wciągnięci w konflikt polityczny związany z przyszłym statusem wyspy. Administracja brytyjska, angażując w spory na wyspie ludność turecką, zdawała sobie sprawę, że w ten sposób zmusi także do działania rząd w Ankarze, który stanął w obronie swoich ziomków. W wyniku zręcznej polityki Wielkiej Brytanii w problem cypryjski zostali wciągnięci nie tylko Grecy i Turcy cypryjscy, ale także Grecja i Turcja. Rząd w Ankarze przeciwny idei enosis - powołując się na bliskość geograficzną Cypru i na dawniejsze rządy nad wyspą - domagał się powrotu wyspy pod administrację turecką. W wyniku sprzeciwu Grecji, która zdecydowanie odrzuciła żądania tureckie, politycy z Ankary wysunęli propozycję taksim, czyli podziału Cypru pomiędzy Grecję i Turcję Propozycja turecka została z kolei odrzucona przez Grecję. Angażowanie wielu stron w sprawę przyszłego statusu Cypru dawało szansę rządowi londyńskiemu na przedłużenie sprawowania władzy brytyjskiej na wyspie. Znaczenie wyspy dla Brytyjczyków wzrosło, kiedy stracili oni kontrolę nad Kanałem Sueskim w 1956 r., gdyż od tej pory Cypr był ostatnią bazą brytyjską w regionie Bliskiego Wschodu”1.

1. Artur Adamczyk, „Problem cypryjski”, Rozdział:.”Geneza konfliktu na Cyprze”, str. 3

W marcu 1957 roku, po okresie walk wewnętrznych, Givas ogłosił zawieszenie broni, które okazało się być krótkotrwałe, ponieważ napięcie ponownie wzrosło. Za zgodą Brytyjczyków rząd turecki utworzył VOLKAN – Organizację Tureckiego Oporu, na której czele stanął Rauf Denktasz. Publiczna manifestowanie niezadowolenia z sytuacji przez EOKA prowadziła zazwyczaj do starć ulicznych i zamachów na życie brytyjskich oficerów. Po raz kolejny Wielka Brytania zdecydowała się na rozmowy pokojowe. Wielka Brytania od roku 1957 projektowała plany odnośnie przyszłości wyspy – np. Plan Hugo Foota przewidywał nadanie wyspie samodzielności przy pozostawieniu statusu kolonii, z kolei plan Mcmiliana zakładał niepodległość Cypru. Etap ten zakończono podpisaniem traktatu pokojowego w Londynie w 1959 roku.

Na mocy jego postanowień Cypr uzyskał niepodległość, jednakże Akritori i Dhekelia pozostały nadal brytyjskimi wojskowymi, które zostały wyłączone spod kontroli cypryjskiej. Została przyjęta konstytucja, zgodnie z którą Cypr miał mieć greckiego prezydenta i tureckiego wiceprezydenta. Turkom zostało przyznane prawo weta wobec decyzji parlamentu lub rządu. W konstytucji zostały ustalone parytety Greków i Turków w armii, policji i administracji. Makarios w 1959 roku został wybrany na prezydenta, natomiast Turek Fazi Kuczuk został wiceprezydentem.

W dniu 16 sierpnia 1960 roku Cypr formalnie uzyskał niepodległość, co nie oznaczało jednak końca konfliktu.

„Politycy wspólnoty greckiej, z Makariosem na czele, postanowili położyć kres stagnacji gospodarczej i administracyjnej w kraju. Ich celem stała się rewizja konstytucji, która miała polegać głównie na zreformowaniu procesów decyzyjnych w państwie oraz na zmianie proporcji w obsadzaniu przez obie narodowości stanowisk w administracji państwowej. Wszelkie zmiany proponowane przez Greków wymagały ustępstw ze strony mniejszości tureckiej, której konstytucja z 1960 r. gwarantowała uprzywilejowaną rolę w życiu państwa. W listopadzie 1963 r. prezydent Makarios zaproponował politykom tureckim rozważenie projektu rewizji konstytucji. Projekt, który nazwano “13 punktami Makariosa” zawierał następujące propozycje:
− rezygnację z prawa weta zarówno przez prezydenta, jak i wiceprezydenta, przy równoczesnym poszerzeniu prerogatyw wiceprezydenta, którym zawsze miał być Turek cypryjski,
− zniesienie zasady tzw. oddzielnych większości w Izbie Reprezentantów, w myśl której ustawy związane ze zmianami sytuacji każdej z narodowości, ustawy podatkowe i ordynacja wyborcza musiały uzyskać osobną aprobatę deputowanych greckich i tureckich,
− unifikację wymiaru sprawiedliwości, oddzielnego dotychczas dla każdej z narodowości,
− zmiany regulacji ustalających wzajemny stosunek przedstawicieli obu wspólnot w administracji, policji i armii oraz ustalenie go w proporcji odpowiadającej liczebności Greków i Turków na Cyprze,
− uchylenie postanowienia przewidującego powstanie odrębnych zarządów miejskich w pięciu największych miastach wyspy”2.

2. Artur Adamczyk, „Problem cypryjski”, Rozdział:.”Geneza konfliktu na Cyprzen - Kryzysy w latach 1963-64 i 1967”, str. 6

Źródła omawianego konfliktu są odmiennie interpretowane przez stronę grecką i turecką. Turcy cypryjscy uważają, że przyczyną zaistniałej sytuacji są prowokacje greckie z 1963 i 1964 roku, z kolei Grecy cypryjscy podłoża konfliktu upatrują w inwazji tureckiej na wyspę w 1974 roku. Jego prawdziwym determinantem wydaje się jednak być sztywna konstytucja z 1964 roku, której zasady sparaliżowały funkcjonowanie Republiki Cypru. Zarówno politycy greccy jak i tureccy zdają sobie sprawę z faktu, że powrót do dawnych form administracji sprzed 1974 roku jest mało prawdopodobny. Strony tego konfliktu pogodziły się już także z myślą o ewentualnym utworzeniu państwa federacyjnego.

Nadal pozostaje problem istnienia sztucznego tworu politycznego, jakim jest Republika Turecka Cypru Północnego. Dodatkowo konflikt cypryjski jest podsycany przez towarzyszącą mu kolonizację zajętych terenów. Warto też zwrócić uwagę, że tylko grecka część Cypru przystąpiła w 2004 roku do Unii Europejskiej.

Myślę, że konflikt będzie rozwiązany podczas dalszych starań Turcji o przyjęcie do Unii Europejskiej, gdyż będzie musiała ona rozwiązać problem istnienia nielegalnej republiki, która działa pod jej kontrolą. W przeciwnej sytuacji może się spotkać ona z negatywnym stanowiskiem Cypru w sprawie jej członkostwa we Wspólnocie.

Bibliografia:

1. A. Adamczyk, „Problem cypryjski” - http://www.ce.uw.edu.pl/wydawnictwo/Kwart_4_1997/Adamczyk.pdf

2.M. Horoszczak, „Grecko-turecki konflikt o Cypr

WYŻSZA SZKOŁA
HUMANISTYCZNO-EKONOMICZNA
W ŁODZI
WYDZIAŁ: Humanistyczny
KIERUNEK: Politologia
WOJCIECH KANIUKA

 PRZZEDMIOT
Konfikty współczednego świata

 Zadanie 2
Napisz, jakie są przyczyny, a jakie perspektywy konfliktu o Kaszmir? Czy W. Giełżyński jest w swym artykule obiektywny?
Koniec rządów angielskich w Indiach w 1947 roku wykreslił na nowo granice na subkontynencie. Inie i Pakistan zostały utworzone bez żadnych uzgodnień, a przyznane im obszary nie zawsze pokrywały się z podziałami gospodarczymi, językowymi oraz geograficznymi.

Granica pakistańsko-indyjska na niektórych odcinkach została wyznaczona w pośpiechu, w sposób arbitralny i dzieliła jednostki o ustalonych już wcześniej konturach. Sytuacja na obszarach północnego zachodu była dodatkowo komplikowana przez obecność sikhów. Podczas rokowań nie została także wyjaśniona kwestia księstw-państewek, które miały samodzielnie określić swoją przynależność.

Kwestia ta została rozstrzygnięta w dość łagodny sposób, lecz problemem stało się terytorium Kaszmiru. Ówczesny maharadża wyznawał hinduizm, przez co – nie biorąc pod uwagę, że większość jego poddanych to muzułmanie – przyłączył go do Indii. Wywołało to serię migracji i bratobójcze walki, w których zginęło prawie milion ludzi. Dotychczasowi sąsiedzi stali się śmiertelnymi wrogami, mężczyźni zabijali swoje żony i córki, chroniąc je w ten sposób przed zhańbieniem ze strony innowierców. Wielokrotnie były podejmowane próby zbrojnego przejęcia obszaru, do którego prawa roszczą sobie obydwie strony.

Oczywiście głównym przedmiotem starć jest stan Kaszmir, wysunięty najbardziej na północ kraju, z Kotliną Kaszmirską, jednym z najbogatszych rejonów Indii. Historia pamięta trzy wojny o Kaszmir toczące się pomiędzy Pakistanem a Indiami. W 1948 roku Pakistan uznał, iż podpisany przez maharadżę Kaszmiru pokój został wymuszony i skierował tam wojsko. ONZ po roku walk wytoczyła linię zawieszenia ognia – jedna trzecia Kaszmiru przypadła Pakistanowi, a reszta Indiom. W 1965 Pakistan ponowił atak, licząc na poparcie kaszmirskich muzułmanów. Dały jednak o sobie znać braki w uzbrojeniu, niepewna sytuacja wewnętrzna oraz naciski dyplomatyczne, co skłoniło obydwa kraje do zawarcia rozejmu.

W 1971 roku wybuchła wojna, za której przyczynę uważa się wystąpienie mieszkańców Bengalu Wschodniego, którzy uznali, iż nie chcą być dłużej ubogim zapleczem Pakistanu. W momencie przystąpienia armii pakistańskiej do pacyfikacji buntu Indie udzieliły poparcia Bengalczykom poprzez zapewnienie azylu uchodźcom oraz szkolenie i zaopatrywanie partyzantów. Po dwóch tygodniach walk wojna zakończyła się zwycięstwem Indii oraz utworzeniem Bangladeszu. Po zamachu na Indirę Gandhi przez jej gwardię przyboczną w Indiach zaczęto mówić głośno o szkoleniu sikhijskich terrorystów przez Pakistan.

Z powodu sporu o Kaszmir, aż do momentu jego rozwiązania, kontakty między Indiami i Pakistanem zostały ograniczone do minimum. Obowiązują wizy, a na jedynym przejściu granicznym co wieczór kompanie reprezentacyjne urządzają pokazy siły. Wymiana handlowa nie przekracza sumy miliarda dolarów, a Islamabad ogłasza listy towarów, których nie wolno kupować w Indiach.

Pakistan chce podkreślić swą odrębność, której w rzeczywistości nie posiada. Od północnych stanów Indii bardziej niż prowincje Pakistanu bardziej różnią się stany południowe, problem spoczywa tylko w wyznaniu. Pakistańczycy obawiają się, że gdy pozostaną w indyjskiej federacji, wpływy muzułmańskie na subkontynencie będą większe. Obie strony zapominają już powoli o wydarzeniach sprzed pół wieku, różnice zacierane są przez telewizyjną kulturę masową, a liberalna gospodarka wymusza prymat rozsądku nad ideologią. Pomimo wcześniejszych sygnałów o odwilży, dopiero fakt posiadania broni atomowej może doprowadzić do zbliżenia. Świat bowiem przestraszył się i zrobi wszystko, doprowadzić do pogodzenia zwaśnione strony.

Trudno mi jest tutaj zauważyć obiektywizm Giełżyńskiego. Jest on raczej sceptycznie nastawiony do Indii. Podkreśla popełnione przez nie zbrodnie w Kaszmirze i milczącą zgodę Zachodu na tego typu działania. Zauważa także niechęć społeczności międzynarodowej do Pakistanu. Krytykuje także europejskie gazety za podkreślanie zbrodni Pakistanu i jednoczesne milczenie odnośnie „nadużyć” indyjskich.

Osobiście zauważam tutaj pewien podtekst w postaci krytyki nie tylko Indii, ale także i Stanów Zjednoczonych jako reprezentanta Zachodu.
Bibliografia:

1. Exporter.pl – Indie kraj kontrastów – http://www.exporter.pl/kraje/k_azja/indie_02_3.html

2. Wojciech Giełzyński, „Okupacja wyzwoleńcza”, „Wprost”, 24 lutego 2002, nr. 1004.

WYŻSZA SZKOŁA
HUMANISTYCZNO-EKONOMICZNA
W ŁODZI
WYDZIAŁ: Humanistyczny
KIERUNEK: Politologia
WOJCIECH KANIUKA

 PRZZEDMIOT
Konfikty współczednego świata

 Zadanie 3
Na podstawie przeczytanych tekstów oceń wagę problemu udziału dzieci w wojnach oraz działania społeczności międzynarodowej w tej kwestii. Czy widzisz inne możliwości rozwiązania tego problemu?
Problem uczestniczenia i wykorzystywania dzieci w wojnach stanowi dziś, moim zdaniem, ogromną ujmę dla całej idei podstawowych praw człowieka i obywatela oraz dla jej propagatorów. Nie jest kompromitująca sama idea, ale praktyka jej wykonywania, gdzie górę nad imperatywem kategorycznym, jakim są, a przynajmniej powinny być, prawa człowieka, biorą partykularne interesy poszczególnych państw – państw, które mają istotny wpływ na praworządność i bezpieczeństwo światowe.

Dzisiaj strony konfliktów traktują dzieci przedmiotowo, wykorzystując ich jako dobrze walczących żołnierzy, a także, niestety coraz częściej, jako żywe tarcze. Elementarnym problemem jest tutaj psychika dziecka, którą bardzo łatwo jest manipulować. Sprzyjają ku temu ekstremalne warunki, na które składają się główne czynniki towarzyszące wojnie takie, jak przemoc, gwałt, terror, a także utrata bliskich. W ten sposób dziecko staje się łatwym „modelem” do ukształtowania – niestety z takich „modeli” wyrastają najczęściej zbrodniarze wojenni i późniejsi przestępcy, z mordercami włącznie.

Drastyczny jest przykład dzieci z miejscowości Lira. Są one porywane do obozów w południowym Sudanie i szkolone do walki. Przechodzą tam szkolenia i selekcje, które można nazwać śmiało – co prawda w sposób dosyć kolokwialny, ale za to bardzo dosłowny – „praniem mózgu”. Jeżeli przetrwają proces selekcji i przejdą go pozytywnie, wracają do swych rodzinnych miejscowości jako bezwzględni oprawcy. Podstawowym celem ich życia staje się zemsta za śmierć ich bliskich, która z reguły rozprzestrzenia się na niewinne osoby. Dzieci z Ugandy są wścielane do Armii Boskiego Oporu dowodzonej przez Josepha Kony’ego, który ogłosił się prorokiem. Jest on ścigany przez Międzynarodowy Trybunał Karny za porwanie dwudziestu tysięcy dzieci.

Można jeszcze starać się zrozumieć postępowanie Kony’ego z racji tego, że jest on psychopatą. Powstaje jednak pytanie, dlaczego w walce przeciw niemu są także wykorzystywane dzieci przez rządowe Ugandyjskie Ludowe Siły Obronne? Sprawia to, że Uganda – obok m.in. Rwandy, Kolumbii oraz Bośni i Hercegowiny – znalazła się na liście państw napiętnowanych za okaleczanie i mordowanie dzieci.

Jak już wspomniałem na początku, problem „dzieci wojny” traktowany jest przez społeczność międzynarodową przez pryzmat interesów poszczególnych państw, dlatego ciężko jest tutaj mówić o jakiejkolwiek pomocy ze strony społeczności międzynarodowej. Dowodem na to jest konflikt wywołany w Radzie Bezpieczeństwa odnośnie rezolucji dotyczącej walczących dzieci. Anglia i Rosja zablokowały tę rezolucję, gdyż, krótko mówiąc, same miały na sumieniu potępiane w niej zbrodnie. Obydwa państwa nie zaakceptowały określeń „sfery konfliktów zbrojnych” oraz „grupy paramilitarne wykorzystują nieletnich” odnośnie sytuacji w Irlandii Północnej oraz Czeczenii. O ile w przypadku Irlandii Północnej można mieć wątpliwości, tak w przypadku Czeczenii istnieją żelazne dowody na wykorzystywanie osób nieletnich przy rozbrajaniu ładunków wybuchowych i pól minowych. Ostatecznie w rezolucji potępiono Afganistan, Borundi, Wybrzeże Kości Słoniowej, Kongo, Liberię oraz Somalię – a więc państwa, które odgrywają dużo mniejszą rolę na scenie międzynarodowej aniżeli Wielka Brytania czy Rosja.

Koniec wojny nie oznacza jednoczesnego końca dramatu dzieci, które brały w niej udział. Młody człowiek, który przez całe swoje dotychczasowe życie zabijał i kradł będzie miał zawsze problemy z odnalezieniem się w nowej sytuacji, jaką jest pokój. Bez szybkiej i fachowej pomocy powraca on na ogół do praktyk, jakie stosował w czasie wojny.

Głównym problemem młodych ludzi staje się wówczas na ogół bieda, narkomania, choroby, brak dachu nad głową oraz prostytucja. Dotyczy to nie tylko odległej Azji czy Afryki, zjawisko to ma również miejsce w Rosji, gdzie, choćby na ulicach Moskwy, włóczy się milion bezdomnych dzieci, które trudnią się głównie kradzieżą i prostytucją. W całej Rosji żyje w ten sposób cztery miliony dzieci, czego władze na Kremlie nie chcą zauważyć.

20 listopada 1959 roku ONZ uchwaliła Deklarację Praw Dziecka, jednak zawarte w niej postulaty wydają się być żartem lub pobożnymi życzeniami w porównaniu do tego, co dzieje się na świecie. Zamiast posyłać setki tysięcy dzieci do szkół, państwa kupują bron, która służy również do zabijania tych niewinnych dzieci.

Nieletni żołnierze są w większości takich krajów, jak na przykład Afganistan, werbowani do armii pod przymusem. Trzeba także zauważyć, że ze względu na brak szkół i miejsc pracy dzieci same zgłaszają się do armii na ochotnika, gdyż jedynie ona może zapewnić im w miarę godziwe warunki do życia. Ponad to kierują się oni często chęcią zemsty za śmierć i krzywdy swoich bliskich.

Dzieci do walki otrzymują strzelecką i lekką broń, która jest dla nich łatwa w użyciu, nawet dziesięciolatek nie ma problemu z jej obsługiwaniem. Koszty utrzymania dziecka-żołnierza są dużo mniejsze niż w przypadku dorosłego, ponieważ jedyną zapłatą za walkę jest żywność. Po wojnie dzieci trafiają na ulicę, gdzie się wychowują. Nie mają żadnych szans na zdobycie wykształcenia oraz znalezienie pracy, a wojsko lub grupa partyzancka są dla nich jedyną szansą na przeżycie.

Organizacja Narodów Zjednoczonych za jedno z głównych zadań w swojej działalności postawiła sobie umożliwienie tym dzieciom powrotu do życia w społeczeństwie. Jej działalność nie ogranicza się tylko do przeprowadzania demobilizacji, ale także podejmuje ona działania, jak: umożliwienie nieletnim powrotów do domów lub ośrodków opiekuńczych, zapewnienie podstawowych środków do życia i kształcenia zawodowego oraz zapobieganie rekrutacji dzieci do wojska poprzez proponowanie im alternatyw przed i po wojnie.

Oprócz ONZ na zjawisko wykorzystywania dzieci jako żołnierzy zwracają także uwagę inne organizacje międzynarodowe. Sześć międzynarodowych organizacji pozarządowych obrony praw człowieka, w tym Amnesty International i Human Right Watch, w czerwcu 1998 roku założyło Koalicję Na Rzecz Zaprzestania Wykorzystywania Dzieci w Konfliktach Zbrojnych. Po pewnym czasie do jej prac dołączyły także regionalne i narodowe instytucje ochrony praw człowieka.

Zgromadzenie Ogólne NZ w dniu 25 maja 2000 przyjęło Protokół Fakultatywny do Konwencji o Prawach Dziecka w sprawie udziału dzieci w konfliktach zbrojnych. Zabrania on rekrutowania dzieci do siedemnastego roku życia w szeregi armii oraz przewiduje, że młodociani poniżej osiemnastego roku życia nie mogą brać udziału w bezpośrednich działaniach zbrojnych. Dokument ten został podpisany prze dziewięćdziesiąt cztery kraje, w tym także  i Polskę, a formalnym warunkiem jego wejścia w życie była ratyfikacja przez więcej niż dziesięć państw. Ostatecznie protokół podpisało czternaści rządów – w tym również rząd Angoli, Bangladeszu i Demokratycznej Republiki Konga.

Problem walczących dzieci musi być zauważany i traktowany w jednakowy sposób przez wszystkich „wielkich” tego świata. Nie może on być wyłącznie sprawą wewnętrzną tego czy innego kraju – niezależnie od tego, czy jest to mocarstwo lub też mało liczące się państewko. Nie jest to jednak możliwe ze względu na upolitycznienie rządowych organizacji międzynarodowych.

Dlatego też uważam, że arbitraż zajmujący się łamaniem praw człowieka powinny sprawować zrzeszone w tym celu organizacje pozarządowe; które są najmniej zależne od wielkiej polityki. Środki, jakie przyznałbym takim organizacjom to:
- nakładanie sankcji prawnych na poszczególnych przywódców państw,
- zawieszenie członkostwa danego państwa w danej organizacji,
- w ostateczności, wykluczenie tego państwa z organizacji,
- pomoc społeczeństwom państw wykluczonych.

Trzeba jednak pamiętać, że wiele państw łamiących prawa człowieka utrzymuje swoją pozycję dzięki dostawą surowców i innych dóbr rzadkich. Dlatego też jednocześnie przy podejmowaniu ww. środków należy pomyśleć o dywersyfikacji źródeł – nawet większym kosztem ekonomicznym.
Bibliografia:

1. Agata Jakobińska, „Dzieci wojny”, „Wprost”, 6 czerwca 2004,  nr 1123

2. „Dzieci-żołnierze” – http://www.unic.un.org.pl

WYŻSZA SZKOŁA
HUMANISTYCZNO-EKONOMICZNA
W ŁODZI
WYDZIAŁ: Humanistyczny
KIERUNEK: Politologia
WOJCIECH KANIUKA

 PRZZEDMIOT
Konfikty współczednego świata

 
Zadanie 4

Wybierz spośród proponowanych w artykule argumentów pięć — Twoim zdaniem — najmocniejszych oraz pięć najsłabszych. Uzasadnij swój wybór.
Najmocniejsze argumenty:

Tak. Imigranci podejmują się zajęć, których rodowici mieszkańcy krajów UE i tak nie chcą wykonywać.

Na ogół obcokrajowcy przybywający do krajów tzw. starej Unii – czy w ogóle ze Wschodu i Południa – podejmują się sprzątania, zamiatania ulic, pracy w pubach i barach etc. Podejmują się najgorszych prac w rozumieniu tamtego społeczeństwa, gdyż jest to lepiej opłacalne niż praca we własnym kraju lub też jest to dla nich jedyna możliwość podjęcia jakiejkolwiek pracy..

Nie. Imigranci zgadzają się na warunki pracy nie do zaakceptowania dla Europejczyków i w ten sposób wygrywają walkę konkurencyjną.

Imigranci są niestety traktowani często jako pracownicy drugiej kategorii. Pracodawcy zatrudniają ich na dużo gorszych warunkach aniżeli swoich rodaków, ponieważ doskonale wiedzą, że jest to dla nich bardziej opłacalne od pracy we własnym kraju lub też stanowi to niekiedy jedyną alternatywę dla bezrobocia i biedy.

Nie. Solidarność międzyludzka zobowiązuje do pomocy ubogim, ale w krajach ich zamieszkania. Europa powinna eksportować bogactwo, a nie importować biedę.

Tak, ale bogactwo nie oznacza tutaj wyłącznie dóbr materialnych czy środków finansowych. Europa powinna przede wszystkim eksportować wiedzę i modele zachowań w dziedzinie polityki – w tym polityki społecznej, edukacjii gospodarki. Nadmierne „pompowanie” dużych kwot pieniędzy przynosi zazwyczaj odwrotny efekt od zamierzonego, gdyż na ogół zyskują na tym najbogatsi, a tracą najbiedniejsi.

Nie. Unia nie może tolerować niektórych obyczajów właściwych przybyszom z Południa (np. sposobu traktowania kobiet w społecznościach muzułmańskich).

Europę zamieszkuje określony rodzaj cywilizacji, czyli jest cywilizacja zachodnia, i ma prawo do zachowania jej dominacji, a przybywający do niej imigranci powinni akceptować jej warunki i funkcjonować na zasadzie współistnienia i kontaktu kulturowego.

Tak. Popularność idei ksenofobicznych i rasistowskich nie musi mieć związku z obecnością imigrantów. Zależy od poziomu kultury politycznej i sytuacji gospodarczej danego kraju. Rasista znajdzie wroga nawet tam, gdzie go nie ma.

Trudno się z tym nie zgodzić. Rasizm to dzisiaj przede wszystkim chęć zwrócenia na siebie uwagi. Są to przede wszystkim populistyczne i nieracjonalne hasła – chęć wyróżnienia się wśród większości, która popiera ideę państwa prawa i tolerancji. Dużo zależy tutaj od postawy rządzących (przede wszystkim w sferze bytowej, socjalnej) i reszty elity politycznej, intelektualistów – również tych odpowiedzialnych za edukację i wychowanie społeczeństwa – oraz środków masowego przekazu.

Najsłabsze argumenty:

Tak. Europa – twierdza, zamknięta i niechętna przybyszom, prowokuje terrorystów.

Nie wydaje mi się, żeby Europa stanowiła zamkniętą twierdzę dla przybyszów. Moim zdaniem, jest wręcz odwrotnie – Europa jest otwarta, przez co pojawiają się niekiedy poważne problemy. Co do prowokacji terrorystów, to uważam, że może nią być byle jaki – często fanatyczny – pretekst.

Nie. Imigranci, wykorzystując wszystkie przysługujące im prawa, doprowadzą do katastrofy systemy socjalne państw Unii.

Nie jest to wina imigrantów, tylko rządów, które stosują nadmierną politykę socjalną. Powoduje to nie tylko masową imigrację, ale przyczynia się także do istnienia bezrobocia wśród rdzennych obywateli.

Tak. Solidarność międzyludzka wymaga m.in. poszanowania prawa do swobodnego przemieszczania się wszystkich ludzi. Europa winna jest to swym byłym koloniom, których kosztem przez długi czas się rozwijała.

Powinien być to zupełnie inny rodzaj pomocy w postaci uczenia i przekazywania wzorców i odpowiednich zachowań w różnych dziedzinach życia – o czym wspomniałem powyżej. Powinna być to po prostu pomoc w postaci szeroko pojętej edukacji, a nie dawanie jałmużny, która w dużej części przypadków nie trafia tam, gdzie powinna. Po drugie, jest w dalszym ciągu uzależnianie tych państw od Europy, co stanowi zaprzeczenie dekolonizacji.

Nie. Napływ imigrantów doprowadzi do wzrostu ksenofobii i popularności partii rasistowskich.

Ksenofobia i rasizm będą miały zawsze miejsce, ponieważ ludzie potrafią być podli dla samej podłości. Uważam, że gdyby przyjąć model państwa narodowego, to zjawisko rasizmu i ksenofobii byłoby jeszcze większe, ponieważ nieznajomość i brak kontaktu budzą jeszcze większy strach i niechęć.

Nie. Osiedlanie się w państwach UE imigrantów osłabi kulturową spoistość Europy, w tym także dotychczas powszechną akceptację dla demokracji.

Imigranci osiedlając się w Europie muszą uszanować jej wartości polityczno-aksjologiczne, co powinno zostać jasno zastrzeżone przez państwa przyjmujące. Sama wielokulturowość natomiast może być dla Europy bogatym doświadczeniem i stanowić o jej dobrym wizerunku na zewnątrz. Musi ona jednak istnieć na zasadzie kontaktu kulturowego, a nie dyfuzji kulturowej, a także w większości sytuacji powinny być brane pod uwagę chrześcijańskie korzenie kontynentu.

CZEKAM NA WASZE PRACE.

POLECAM:
MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ
E-KOREPETYCJE
Wojciexh Kaniuka - Strefa Słowa
E-KOREPETYCJE
Wojciexh Kaniuka - Strefa Słowa
MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ
E-KOREPETYCJE
Wojciexh Kaniuka - Strefa Słowa
E-KOREPETYCJE
Wojciexh Kaniuka - Strefa Słowa
1MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ
E-KOREPETYCJE
Wojciexh Kaniuka - Strefa Słowa
E-KOREPETYCJE
Wojciexh Kaniuka - Strefa Słowa
1MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ
E-KOREPETYCJE
Wojciexh Kaniuka - Strefa Słowa
E-KOREPETYCJE
Wojciexh Kaniuka - Strefa Słowa
E-KOREPETYCJE
Wojciexh Kaniuka - Strefa Słowa
E-KOREPETYCJE
Wojciexh Kaniuka - Strefa Słowa
1MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ
E-KOREPETYCJE
Wojciexh Kaniuka - Strefa Słowa
E-KOREPETYCJE
Wojciexh Kaniuka - Strefa Słowa
Wykonanie i Administracja Serwisu: Wojciech Kaniuka - Autopromocja